wtorek, 27 lipca 2010

Jak się zmobilizować do sportu?


Zmobilizowanie się do regularnego sportu bywa trudne...Ba! Czasem chęci starcza co najwyżej na przejrzenie tytułów sportowych czasopism albo popatrzenie na siłownię z ulicy. Jeśli jednak już wstaliśmy te pół godziny wcześniej i mamy dres na sobie to zróbmy coś pozytywnego:)
Ale załóżmy, że z naszą motywacją jest trochę lepiej i rzeczywiście: chcemy się zacząć ruszać, zrzucić zbędne boczki albo brzuszek. Co robimy? Działamy:)
Skoro padło postanowienie: zaczynamy ćwiczyć, to warto je pielęgnować.
Zacznę od biegania, bo to najprostsza (choć wcale nie najłatwiejsza!) droga do wyrobienia formy.
Pamiętam jak padło moje pierwsze postanowienie: zaczynam biegać. By lepiej się zmotywować do działania i wyrobić w sobie regularność zastosowałam na siebie małe "haczyki" .



Poszłam do sklepu i kupiłam odpowiednie buty dla moich stóp (buty mogą być dostosowane do supinacji, pronacji lub neutralne - o tym w innym poście, obiecuję!). Polecam wyprzedaże, końcówki serii i outlety - wtedy można kupić naprawdę porządne buty w niskiej cenie. Ten zabieg sprawił, że nie miałam już wymówek w postaci: "ale mam niewygodne buty", "bo na starość będą mnie boleć stawy" albo "ale ja się w tym nie pokażę!".


Potem odwiedziłam sklep z odzieżą dla sportowców i wybrałam sobie kilka kompletów bielizny, kolorowych i kobiecych koszulek i spodni, bym zawsze miała czysty strój pod ręką. Dzięki temu zapewniłam sobie poczucie komfortu i odpowiedni poziom seksapilu, nawet ze zroszonym potem czołem:)

Do motywującego wdzianka dodałam pulsometr, by na bieżąco monitorować tętno i postępy oraz telefonem z wgraną muzyką do biegania. (nie posiadam mp3, a mały telefon w zupełności wystarczył).
Dodałam jeszcze małą butelkę wody/izotonika i w drogę!
Tak się składa, że w Krakowie, gdzie mieszkam znajdzie się sporo miejsc do porannego/wieczornego joggingu. Generalnie nie polecam biegać przy ruchliwych arteriach, bo ani się nie dotlenimy, ani żadna z tego przyjemność (i muzyki w ogóle nie słychać).

Ostatnim motywatorem był cel i nagroda, jaką sobie sprawię po jego osiągnięciu. Celem było osiągnięcie godzinnego biegu w średnim tempie bez przerwy. Nagrodą były chyba buty...a może książka? Nie pamiętam, ale na pewno było to coś miłego:)
Te kilka rzeczy sprawiło, że rozszerzyłam swoje zamiłowanie do sportu na kilka innych sposobów. A satysfakcja po przebiegnięciu dystansu i to słodkie zmęczenie nie daje się porównać z niczym.


poniedziałek, 26 lipca 2010

trening cardio: słów kilka

Trening cardio jest najskuteczniejszym z treningów, by pozbyć się niechcianej tkanki tłuszczowej.
Cardio to trening tlenowy (aerobowy). Ma na calu wzmocnić układ krążenia, naszą ogólną wydolność i wytrzymałość oraz spalić nadmiar kalorii.

Ciekawostka: kilogram tłuszczu to 7000 kalorii.

Taki trening powinien trwać minimum 45 minut. Dlaczego tyle? Średnio przez pierwsze 20 minut spalamy nie tłuszcz, a cukier, który jest najszybszym źródłem energii. Komórki tłuszczowe są w tym względzie oporne, ale jeśli już się do nich dobierzemy...efekty są wyraźne:)

Trening nie może być zbyt intensywny. "Aeroby" powinno wykonywać się nie tylko długotrwale, ale i ze średnim natężeniem.
Komórki muszą mieć zapewnione stałe dostawy tlenu pompowanego przez serce. Zwiększając intensywność, serce zaczyna "nie wyrabiać": odcinamy dopływ tlenu, a więc i spalanie tłuszczu (tłuszcz spala się tylko w środowisku tlenowym). Najlepiej, gdy nasze tętno oscyluje w granicach 60 - 80% naszego maksimum podczas całego treningu. Gdy tętno będzie niższe albo wyższe - trening nie będzie efektywny. Przy zbyt niskim, po prostu się nie zmęczymy i nie pobudzimy organizmu do spalania właściwej tkanki tłuszczowej, gdy tętno będzie zbyt wysokie - przeforsujemy organizm, który powróci do spalania cukrów i doda jeszcze białko, czyli nasze mięśnie. A tego nie chcemy.

Najprostszy sposób na obliczenie swojego maksymalnego tętna: 220 - wiek

Jak często trenować?
By uzyskać najlepsze rezultaty proponuję 3 razy w tygodniu.
Formy aerobowe
bieganie, nordic walking, rower, rolki, pływanie, wspinaczka, bieg na nartach, wiosłowanie, tenis, squash
na maszynach:
spinning/cycling, orbitrek, bieżnia, stepper, step, wiosła
grupowe:
fat burning, aqua aerobic, jukari, step, aerobic, itp.


Oczywiście trening aerobowy powinno połączyć się z dopasowanym treningiem siłowym (by wzmocnić mięśnie) oraz zbilansowanym sposobem odżywiania się. Celowo unikam słowa dieta, ponieważ to słowo automatycznie kojarzy się mało przyjemnie. Sposób odżywiania się to styl życia...ale o tym innym razem:)

Zapraszam do zadawania pytań i komentowania.

piątek, 23 lipca 2010

Forma i styl...
Może się odnosić właściwie do każdego aspektu naszego życia.
Czy wpisy będą traktować o słowie pisanym? Poprawności gramatycznej, gładkim stylu i poprawnej stylistyce? Z pewnością dołożę wszelkich starań, by wpisy takie były. Zgrabne w formie i właściwym, mam nadzieję, że dobrym stylu.

Forma i styl...
Moda? Trendy, mainstream albo szafiarskie zdjęcia, rodem z "Seksu w wielkim mieście"? Być może... Cenię sobie dobry smak, wyczucie, dodatki. Jednak nie lubię zakupów. Takie małe skrzywienie: mieć w szafie, najlepiej bez wychodzenia z domu... Dlatego Internet jest w tym przypadku zbawieniem. Moda nie będzie głównym wątkiem; gdy zauroczy mnie coś wspaniałego, pewnie nie odmówię sobie komentarza na ten temat;)

Forma i styl...
To może fotografia? Oczywiście! Jako świeża posiadaczka aparatu, będę wklejać tu (mam nadzieję) mnóstwo zdjęć.

Forma i styl...
...życia! Tak! Mam pewien nałóg. Jest nim styl życia. Jest zdrowy, ale nie do przesady. Kocham sport, uwielbiam jeść i przyjemnie spędzać czas. A przy tym... Rewelacyjnie wyglądać. Bez fałszywej skromności. Faktem jest, że ciężko pracowałam na swoją formę. Ale opłaciło się! Każda kobieta tęskni za "pochłaniającymi" ją spojrzeniami otoczenia. Cóż...ja teraz mam to na co dzień.
I chcę się z Wami tym podzielić. Chcę Wam opowiedzieć i pokazać co zrobić, by czuć się tak cudownie, jak ja:)